Pedofil wszedł do szkoły: dzieci są bezpieczne?
W czwartek w Poznaniu zrobiło się głośno o pedofilu, który miał wykorzystać seksualnie dziecko w jednej ze szkół podstawowych na Wildzie. Czy dzieci w szkolnych murach są bezpieczne?
Gazeta Wyborcza w czwartek podała informację na temat pedofila, który w ubiegłym tygodniu miał się pojawić w jednej ze szkół podstawowych na Wildzie. - Rodzice dziecka w ubiegłym tygodniu zgłosili policjantom możliwość popełnienia przestępstwa przez mężczyznę - mówi podkomisarz Zbigniew Paszkiewicz, rzecznik poznańskiej policji.
Oprócz dziecka mężczyznę w szkole, w trakcie lekcji, widziały też sprzątaczki. - Przygotowano już jeden portret pamięciowy. Obecnie przygotowywany jest kolejny. Powinien być gotowy jeszcze w piątek i zostanie opublikowany.
Policja nie podaje numeru szkoły, w której doszło do zajścia ze względu na dobro dziecka. - To bardzo delikatna sprawa. Oczywiście robimy wszystko, by zatrzymać tego mężczyznę, bo jest to wydarzenie bardzo bulwersujące.
7-letnie dziecko chodzi do szkoły, w której znajduje się monitoring - relacjonuje Gazeta Wyborcza. Jest to jednak monitoring wizyjny - nie zapisuje się tutaj obrazu z kamer. Można jedynie podglądać, co w danej chwili dzieje się na terenie szkoły. Dyrektora placówki równocześnie zapewnia, że pracownicy dbają o bezpieczeństwo uczniów. Wydarzenie, do którego doszło w ubiegłym tygodniu miało być jednorazowym "wypadkiem".
Szkoły w Polsce nie mają obowiązku posiadania monitoringu, a tym bardziej nagrywania obrazu z kamer. - Gdy zrobiło się głośno o projekcie, w ramach którego szkoły mogły dotrzymać dofinansowanie na zakup kamer, wiele skorzystało z takiej możliwości - wyjaśnia Danuta Werner, dyrektorka SP nr 82 przy ulicy Krakowskiej. - Nie ukrywam, że zdecydowaliśmy się na monitoring ze względów bezpieczeństwa. Nagrywamy obraz z kamer i przechowujemy go kilka dni. Oczywiście mamy w szkole osobę, która pilnuje w dyżurce tego, kto wchodzi do szkoły. Drzwi do budynku głównego dodatkowo zamykają się automatycznie. Nie ma nas jednak tylu, by znaleźć się w każdym kącie szkoły - zauważa. - Monitoring pomaga nam dbać o bezpieczeństwo.
W najnowszej szkole podstawowej w Poznaniu, przy ulicy Hezjoda, jest ponad 60 kamer. - Na dobrą sprawę nie ma możliwości, by do budynku nieupoważniona osoba dostała się niezauważona - wyjaśnia Roman Jagiełło, kierownik administracji w SP nr 1. - Oczywiście, jeśli ktoś wie, że mamy kamery i uda mu się w jakiś sposób wejść do budynku, może spuścić głowę, czy założyć czapkę, która uniemożliwi rozpoznanie jego twarzy. Jest jednak bardzo mało prawdopodobne, że w ogóle nie zostanie zarejestrowany przez kamerę.
Monitoring z SP 1 nie ogranicza się jedynie do pokazywania obrazu z kamer. - Nagrywamy obraz i przechowujemy go najdłużej miesiąc - przyznaje Jagiełło. - Między innymi w ten sposób dbamy o bezpieczeństwo naszych uczniów.
Monitoring to nie wszystko. Pracownicy poznańskich szkół przyznają, że nawet najlepsze zabezpieczenia nie gwarantują w 100%, że do budynku nie wejdzie ktoś obcy. - Robimy wszystko, by do takich sytuacji nie dochodziło. Pracownik z dyżurki odprowadza nieznane osoby prosto do wskazanych przez nie drzwi, dbamy o to, by wszystko działało sprawnie, ale jeśli ktoś bardzo chce wejść do szkoły to ostatecznie może mu się to udać. My po prostu nie możemy do tego dopuszczać - kończy Werner.



Najpopularniejsze komentarze