Agnieszka Gulczyńska: Latające talerze Adama Pawlika
Takiego scenariusza nie wymyśliłby Hitchcock. Niezły film skończył się trzęsieniem ziemi. Ci, którzy nie śledzili go do końca, mogą sobie pluć w brodę.
Zabrakło im cierpliwości, albo umiejętności dostrzeżenia pod cienką powłoką pozornie dalekich spraw, w gruncie rzeczy fascynującego sporu z kilkoma kulminacjami i logicznym zmierzaniem ku pozornie nieubłaganemu zakończeniu. Serial "Adam Pawlik, radny z Rataj", właśnie zakończył się fajerwerkami, których nie powstydziliby się nawet organizatorzy uroczystego otwarcia stadionu Lecha, zwanego stadionem miejskim (gwoli ścisłości dodajmy, że chodzi o otwarcie numer 1 w ciągu uroczystości, których "końca nie widać"). I, podobnie jak to miało miejsce przy Bułgarskiej, zachwyconych te fajerwerki poparzyły, albo chociaż uszkodziły im okrycia.
Adam Pawlik od pięciu lat kojarzony przez poznaniaków z hasłem Park Rataje, lider społecznego ruchu oporu przeciw władzom miasta uosabianym przez prezydenta Poznania, człowiek, który triumfował w chwili, gdy Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło warunki zabudowy wydane deweloperowi, otworzył dziś rano swoją skrzynkę mailową. I od tej chwili nic już nie było takie samo. W skrzynce bowiem Pawlik znalazł list, który uświadomił mu, że przez pięć lat błądził. W mailu wysłanym przez prezydenta Ryszarda Grobelnego Pawlik wyczytał, że prezydent bardzo chce parku na Ratajach. Nie mniej mocno chce, by Pawlik pawlikowo-prezydencki park mógł faktycznie zbudować. I wskazuje najlepszą drogę do spełnienia wspólnego marzenia: start Adama Pawlika z list Komitetu Wyborczego Ryszarda Grobelnego. Pawlik, przypomnijmy tym, którzy jednak filmu z nim w roli głównej nie obejrzeli w całości, to człowiek kojarzony jednoznacznie ze Stowarzyszeniem My Poznaniacy. Środowisko znane z zaciekłej, ale i merytorycznej krytyki Ryszarda Grobelnego, chciało Pawlika w listopadowych wyborach wystawić. Tymczasem to Pawlik zdaje się wystawi stowarzyszenie. Do wiatru. A gdzie wystawi siebie? Panu radnemu z Rataj warto przypomnieć, że w ostatnich wyborach z list prezydenta do rady miasta dostały się dwie osoby. Zakładając, że i tym razem znajdzie się tam miejsce dla wiceprezydentów oraz obecnych radnych miejskich, mandat Pawlika rozpływa się jak kostka cukru w gorącej wodzie. Co może pozostać na osłodę samemu zainteresowanemu? Zapewne ów mail, który dziś rano odczytał w swojej skrzynce. Nawet, jeśli radny z Rataj nie dostanie się do rady miejskiej, ma przecież czarno na białym - słowa swojego prezydenta, który pochwala ze wszech miast słuszną ideę budowy parku na Ratajach. Ostatnie pytanie brzmi: na co, przy tak ogromnym wewnętrznym przekonaniu o słuszności pomysłu, Ryszardowi Grobelnemu potrzebny jest Adam Pawlik? Wygląda przecież na to, że 7 października idee fixe Pawlika zyskała najskuteczniejszego orędownika - w osobie prezydenta. Gwałtowna wolta, panie radny, grozi wywrotką. A jeśli chcemy złapać naraz dwa frisbee, które nadlatują z przeciwnych kierunków, możemy mocno dostać po głowie.
Agnieszka Gulczyńska jest wydawcą Pulsu Dnia w Telewizji WTK, prowadzi także program publicystyczny Gorący Temat. Wcześniej pracowała między innymi w radiu Tok FM. Jest absolwentką filologii polskiej UAM.

