Głodówka w Urzędzie Miasta: negocjacje bez skutku
Poznańscy urzędnicy spotkali się z Jerzym Szarwarkiem. To mężczyzna, który w miniony wtorek przykuł się łańcuchem do poręczy w holu Urzędu Miasta i domagał się pracy w Palmiarni.
Pan Jerzy w akcie desperacji przykuł się łańcuchem do barierki w holu głównym Urzędu Miasta. Twierdził, że został oszukany przez dyrektora poznańskiej Palmiarni, który miał mu obiecać pracę. Jerzy Szarwark miał sprzedawać motyle, karykatury i portrety. Dyrektor Palmiarni uważa, że nie może spełnić oczekiwań mężczyzny, bo nie pozwalają na to przepisy np. na prowadzenie handlu w Palmiarni. Między panami jest konflikt, który próbuje rozwiązać prokuratura i policja.
Przykuty łańcuchem Szarwark spędził w urzędzie kilkanaście godzin. Zgodnie z daną mu wówczas obietnicą, w piątek urzędnicy spotkali się z nim by szukać rozwiązania problemu. Pojawiła się między innymi propozycja udziału w targach aktywni 50 plus. Dla Pana Jerzego to jednak zdecydowanie za mało. Tym bardziej, że z największym problemem, czyli zadłużeniem sięgającym 30 tysięcy złotych, został zupełnie sam.
Panu Jerzemu zadeklarował pomoc się Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, który zaoferował sumę 200 złotych miesięcznie na wyżywienie. Jednak dla mężczyzny, który jest niepełnosprawny od urodzenia, a w ubiegłym roku ZUS odmówił mu renty - taka pomoc to zdecydowanie za mało.


