Reklama
Reklama

Dokładnie 83 lata temu w Poznaniu doszło do wielkiego pożaru

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe/1-G-2121

Uderzenie pioruna spowodowało pożar na terenie zakładów Akwawit przy wzgórzu św. Wojciecha.

Do tragedii doszło dokładnie 19 maja 1937 roku około 16.00. Piorun uderzył w zbiornik wypełniony spirytusem. Dwa lata temu na naszym portalu pożar opisywał nasz redakcyjny kolega, Bartek Stańda. Przeglądając archiwalne numery Dziennika Poznańskiego natknął się na tekst "Harce piorunów w Poznaniu". - Zbiornik nie tylko stanął momentalnie w płomieniach, ale siłą eksplozji płonący spirytus rozlał się na przestrzeni około 60 metrów. W płomieniach stanęły momentalnie szopy, wozy, samochody, wagony kolejowe oraz kilkaset beczek - można przeczytać w gazecie z 1937 roku.

Strażacy natychmiast pojawili się na miejscu, a ich głównym celem było niedopuszczenie do tego, by ogień dostał się do pozostałych zbiorników ze spirytusem. W sumie było w nich 8 mln litrów cieczy. W początkowej fazie pożaru ogień "płynął" po ziemi (rozlany spirytus), co bardzo utrudniało pracę służbom. Dopiero po kilku godzinach pożar ograniczył się do samego zbiornika.

- Choć pożar udało się stosunkowo szybko opanować, to straty były ogromne i nie dotyczyły jedynie Akwawitu. Doszczętnie spłonęły też Zakłady Graficzne Putiatyckiego, a straty poniosła też firma ekspedycyjna E. Chrząstkowski. Spłonęły należące do firmy wóz meblowy, wozy węglowe oraz wiele narzędzi. Całe szczęście ogień nie rozprzestrzenił się dalej, ale ówczesna prasa donosi, że zagrożony był drewniany kościół Świętego Wojciecha oraz okoliczne kamienice. Dziennik Poznański wstępnie oszacował straty na 3 miliony ówczesnych złotych - pisał dwa lata temu Stańda.


Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

17℃
8℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
16 km
Stan powietrza
PM2.5
6.62 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro