Pogoda jutro Pogoda Poznań
33
BLOGI: ZŁY LOKATOR
17 sierpnia 2017
Gdzie jest cmentarzysko kotów Ewy Zgrabczyńskiej? Co kombinuje dyrektorka ZOO?
liczba odsłon: 2674

Kotek tu, kotek tam i zarobić przyjdzie nam

Znalezione obrazy dla zapytania śrem hodowla dzikich zwierząt

Poznańskie media od tygodni ekscytują się kolejną ustawką przygotowaną przez dyrektorkę poznańskiego zoologu Ewę Zgrabczyńską i jej specjalistkę od public relations Małgorzatę Chodyłę (z tych Chodyłów).
 
Tym razem Ewa Zgrabczyńska, niczym poznańska Lara Croft czy inna Indiana Jones, odkryła wielki spisek, który polegał na tym, że w posesji pod Śremem pewien obywatel prowadził sobie hodowlę dzikich, a czasem bardzo dzikich zwierząt. Z medialnych doniesień wynika, że odkrycie Rutkowskiego w spódnicy zawstydziło wielkopolskie służby, taką to mamy dzielną dyrektorkę.

Nikt z żurnalistów nie zwraca jednak uwagi na fakt, że o hodowli wszyscy wiedzieli i była ona całkowicie legalna, właściciel miał bowiem zarejestrowany cyrk, co pozwalało mu hodować zwierzęta egzotyczne, a że ten jego cyrk nie dawał pokazów, to chyba tylko dobrze, bo przynajmniej nie prowadził tresury tych zwierząt.

Póki zwierzęta były pod opieką właściciela działo im się dobrze, czemu zaprzeczyć nie mogli nawet badający je lekarze wetrynarii, którzy oficjalnie potwierdzili że zwierzaki są w bardzo dobrej kondycji. Znacznie gorzej im się wiedzie, odkąd przejęła je Zgrabczyńska. Ta bowiem rozpętała aferę, opowiadając o tragedii jaka spotyka zwierzaki, właścicielowi zakazano zbliżania się do jego podopiecznych, a opiekę nad nimi przejęli pracownicy poznańskiego ZOO.

No i zaczęło się. Zgrabczyńska to taka osoba, która czego się nie dotknie, to spieprzy. Wywalono ją z uczelni, wierzyciele do dziś ścigają ją za długi jakie narobiła w fundacji, zdewastowała kamienicę na Polnej prowadząc w niej nielegalną hodowlę kotów, a gdy tylko nastała w poznańskim zoologu, zwierzęta zaczęły padać jak kawki, a wystarczyło jej kilkanaście miesięcy, by poznańskie ZOO (Stare i Nowe) wykreślone zostało z listy ogrodów zoologicznych, na której znajduje się 70 innych instytucji w Polsce. No ale wracajmy do Śremu.

Otóż kiedy tylko Zgrabczyńska przejęła prywatną hodowlę zwierząt w Śremie, zaraz zaczęły się wielkie kłopoty. Najpierw okazało się, że – w przeciwieństwie do poprzedniego właściciela – nie jest w stanie zapewnić żywności dla zwierząt i grozi im śmierć głodowa, apelowała więc o datki wygłaszając płaczliwe apele. Nie minęło kilka dni a okazało się, że wylewy Warty zagrażają hodowli i potrzebne są pieniądze na ratowanie zwierząt, ostatnio zaś pogrzebała trochę w ziemi na posesji, znalazła tam kilka kości i ogłosiła, że obok hodowli jest „dzikie cmentarzysko” zwierząt, co grozi katastrofą ekologiczną i sanitarną na wielką skalę. Czegóż ta kobieta nie uczyni, żeby być w centrum uwagi. Z wielkim przejęciem opowiadała o swoim odkryciu.

Widzieliśmy już podczas oględzin posesji i zabezpieczaniu zwierząt, że na jej trenie znajduje się przynajmniej jedno miejsce o charakterze grzebowiska. Dlatego, że było widać kości zwierząt zarówno karmowych, którymi pan karmił swoje zwierzęta, ale są też kości należące do zwierząt egzotycznych.
Dalej Zgrabczyńska niczym wytrawny archeolog opowiadała, że po odkryciu wierzchniej warstwy ziemi z grzebowiska, które miało około 1,5 metra smród było czuć w odległości kilku metrów.

Możemy tutaj oczekiwać bomby mikrobiologicznej związanej z chociażby bakteriami, które rozkładają martwe szczątki zwierzęce i możemy mieć tutaj do czynienia z realnym zagrożeniem ekologicznym ze względu na to, że mamy wody, glebę, do których te toksyny chociażby o charakterze mikrobiologicznym czy być może chemicznym. Tego nie jesteśmy w stanie oceniać bez pobrania prób muszą to zrobić specjaliści, ocenić co tam się wydarzyło. W żadnym wypadku tego typu cmentarzysko nie powinno być, bo szereg ustaw i rozporządzeń jasno definiuje to, co można zrobić z odpadami zwierzęcymi poubojowymi i szczątkami padłych zwierząt a czego nie. Na pewno nie wolno ich zakopywać na posesji. To muszą być firmy utylizacyjne, które je wywożą, spalają. Jest to bardzo restrykcyjne ze względu na zagrożenie zdrowia i życia ludzkiego, a również zapobieganie rozprzestrzenianiu się chorób zakaźnych zwierząt.

Wszystko to bardzo straszne i przejmujące, tyle że w ustach Ewy Zgrabczyńskiej brzmi to mniej więcej tak jakby złodziej zatrzymany na gorącym uczynku zżymał się na to, że tyle wokół złodziejstwa i jakie to jest okropne.
Ewa Zgrabczyńska przez lata bowiem prowadziła nielegalną, nigdzie nie zarejestrowaną hodowlę kotów egzotycznych, a nie czyniła tego na jakiejś wiejskiej posesji, gdzie nie szkodziło to nikomu, ale w mieszkaniu znajdującym się w kamienicy przy ul. Polnej. Mieszkańcy przez lata zwracali się o pomoc do policji, prokuratury, straży miejskiej, organizacji zajmujących się prawami zwierząt, by przerwać ten barbarzyński proceder Ewy Zgrabczyńskiej.

Barbarzyński zarówno wobec kotów, które zmuszone były do życia w skandalicznych warunkach, brodziły w swoich odchodach, nie miały dostępu do świeżego powietrza – z obawy że uciekną – a kotki był ciągle zapładniane, by produkować młode kocięta, które Zgrabczyńska sprzedawała za niemałe pieniądze. Dochody z tej nielegalnej hodowli były podobno tak duże, że Zgrabczyńską stać było, by sponsorować Tomasza Lewandowskiego, a ściśle jego kampanię wyborczą.
Pisaliśmy o tym już wielokrotnie, ani Lewandowski, ani Zgrabczyńska nie zaprzeczyli naszym doniesieniom. Może by któryś z poznańskich żurnalistów miał tyle odwagi cywilnej, żeby zapytać o to Lewandowskiego czy Zgrabczyńską. Jak ich deklarowane w mediach i na facebooku uwielbienie dla zwierząt, ma się do tego, że zmuszali kotki do kolejnych miotów, a wszystko to dla kasy.

Niektórzy mówią że kasa nie śmierdzi, ale ta kasa śmierdziała i to bardzo śmierdziała. Cuchnęło nie tylko w mieszkaniu, w którym Zgrabczyńska uruchomiła rozrodówkę dla kotów, smród powalał gdy się tylko weszło do klatki schodowej. Lokatorzy kamienicy przez lata przechodzili tę gehennę, władze miejskie, ZKZL, MPGM, wszyscy mieli ich w dupie. Dopiero po latach zorientowali się, że w starciu ze Zgrabczyńską nie mieli szans bo chronił ją Tomasz Lewandowski – wówczas szef komisji mieszkalnictwa w radzie miasta, dziś nadzorujący mieszkalnictwo, a także zoolog jako wiceprezydent Poznania. Hodowla Zgrabczyńskiej była dla niego ważniejsza niż kilkudziesięciu lokatorów, przecież z lokatorów nie ma kasy na kampanię.

O tym jak bardzo Tomasz Lewandowski, Ewa Zgrabczyńska i całe to towarzystwo liczy się z opinią publiczną najlepiej świadczy fakt, że Zgrabczyńska wybrana została na dyrektora przez Lewandowskiego, po tym gdy unieważnił konkurs, w którym zwyciężył najlepszy kandydat, ale nie jego kandydat. W nominacji nie przeszkadzał mu fakt, że przeciwko Zgrabczyńskiej toczy się postępowania wytoczone jej przez… Straż Miejską w związku z prowadzoną przez nią nielegalną hodowlą w kamienicy przy ul. Polnej.

Skoro zaś jesteśmy przy śremskim cmentarzu da zwierząt, który tak bardzo przeraził i zbulwersował Zgrabczyńską, to po raz kolejny zadajemy jej publicznie pytanie, czy może przedstawić rachunek z firmy zajmującej się utylizacją padłych zwierząt, która zutylizowała jej koty z niesławnej hodowli przy ul. Polnej. Kiedy bowiem okazało się, że Lewandowski będzie miał dla niej miejską synekurę i nie będzie się musiała utrzymywać z handlowania kotami, to natychmiast zlikwidowała hodowlę w kamienicy. Pomimo naszych pytań, a także zainteresowania organizacji broniących praw zwierząt, Zgrabczyńska nigdy nie powiedziała co stało się z kotkami, które macicami musiały zarabiać dla niej kasę.

Wiewiórki kręcące się po ogrodzie zoologicznym donosiły nam co prawda, że prywatna hodowla kotów pani Zgrabczyńskiej hula teraz na terenie zoologu, ale sama hodowczyni temu zaprzeczała. Co się więc stało z tymi kotami, czy Zgrabczyńska utopiła je puściła z biegiem rzeki, czy zakopała w jakimś lesie i teraz stanowić mogą zagrożenie epidemiologiczne i sanitarne, przed którym tak bardzo przestrzega.

PS.
Ewa Zgrabczyńska jest osobą wyjątkowo bezczelną, ale nie możemy uwierzyć, że aż tak jak ostatnio słyszeliśmy od osoby związanej z ogrodem zoologicznym, który twierdzi że cała akcja z likwidowaniem hodowli w Śremie, tak naprawdę miała na celu bezpłatne zabranie przez Zgrabczyńska czterech, bardzo cennych kotów – tygrysów. Zgrabczyńska podobno stwierdzić miała, że ma już dość pieprzenia się z kotkami, bo za jednego syjama czy persa może dostać jakieś nędzne parę tysięcy i zamierza się przerzucić na koty bardziej ekskluzywne, bo za jednego małego tygryska można dostać tyle co za stado syjamskich kociąt.


Jacek Jaśkowiak musi odejść.

zlylokator@gmail.com
WASZE KOMENTARZE
[1]
Tzw. hodowla (niegdyś znana pod nazwą Walhalla, obecnie już medialno-internetowo nieistniejąca) została przeniesiona na ul. Dąbrowskiego 25. Pisał o tym w jednej ze swoich interpelacji rad. Michał Grześ.
Wiadomo może co to za kandydat miał być pierwotnie dyrektorem? I kto jeszcze startował?
Każdy protegowany tego nieudolnego defraudatora jakim jest Tomasz Lewandowski jest dziwakiem co najmniej. Czy to Zgrabczyńska "Zbieram liny" Ewa, czy też alfons Arek "Projektant nie dotarł" Stasica czy Murczak "Załatwiłam mieszkanie sobie i córce z ZKZL" Renata...itd.
Od samego początku AKCJI POD ŚREMEM wiedziałem o co rzecz idzie :) A najgłupszą rzeczą było to zbieranie środków na biedne, głodne zwierzątka. Skoro chciała je przygarnąć to chyba musiała się z tym liczyć, że będzie musiała im dać żreć bo one powietrzem nie żyją.
Przyjdzie PiS i wyrówna. Oby !!!!!!
Po wpisie "Złego lokatora" na epoznan od razu dla przeciwwagi seria artykułów związanych z ZOO.
uwielbiam czytać wynurzenia Lokatora, są natychające:)
Michal55: Każdy protegowany tego nieudolnego defraudatora jakim jest Tomasz Lewandowski jest dziwakiem co najmniej. Czy to Zgrabczyńska "Zbieram liny" Ewa, cz...
Czy można coś więcej na temat pani Murczak. Jak to ? sobie i córce załatwiła mieszkania a o ludziach , którzy starają się o wykup , mówi , że przyjęła do wiadomości i tyle? No żesz, co za wredne perfidne babsko. Pierwsza w kolejce za rączkę z Lewandowskim do wykurzenia z miasta. Odebrać mieszkania, które sobie przysposobiła, dać wilczy bilet i niech szuka baba roboty. Tyle, że chyba jest już stara i zwieje na emeryturę jędza. Oby się jej czkawką odbijała krzywda ludzka.
Michal55: Każdy protegowany tego nieudolnego defraudatora jakim jest Tomasz Lewandowski jest dziwakiem co najmniej. Czy to Zgrabczyńska "Zbieram liny" Ewa, cz...
ciekawe kiedy Tomcia palucha wyprowadzą w kajdankach
W GazWyb objawił się nowy 'fachowiec' zoologiczny - tow. Żytnicki.
Piękny wpis 10/10
Te, Lokator, coś ci chyba urlop zaszkodził - coś słabo teraz przędziesz!
I am really enjoying the themedesign of your blog. Do you ever run into any browser compatibility problems? A handful of my blog readers have complained about my website not operating correctly in Explorer but looks great in Chrome. Do you have any advice to help fix this issue? decdefebekfd
"Ewa Zgrabczyńska przez lata bowiem prowadziła nielegalną, nigdzie nie zarejestrowaną hodowlę kotów egzotycznych," Gówno prawda, hodowla jak najbardziej legalna, zarejestrowana w TICA, koty brały udział w wystawach. Ot, dziennikarska rzetelność :(
~Witek: "Ewa Zgrabczyńska przez lata bowiem prowadziła nielegalną, nigdzie nie zarejestrowaną hodowlę kotów egzotycznych," Gówno prawda, hodowla jak najbar...
No właśnie sąd ją skazał za tą "legalną" hodowlę - za smród od kilkudziesięciu kotów, którym terroryzowała lokatorów kamienicy. Odwołała się ale szans nie ma. Niedawno Sąd Apelacyjny w Warszawie skazał właściciela mieszkania wynajętego studentom za zakłócenie spokoju mieszkańców bloku przez wiecznie imprezujących studentów na 30.000 zł zadośćuczynienia i stwierdził że wynajmujący odpowiada za to komu wynajął mieszkanie a jak wynajął hołocie to ma ja wykwaterować. Tu jest podobnie - Zgrabczyńska odpowiada za uczynienie życia mieszkańców nieznośnym i sad II instancji powinien jej przyłożyć jeszcze więcej.
No właśnie sąd ją skazał za tą "legalną" hodowlę - za smród od kilkudziesięciu lutrów, którym terroryzowała lokatorów kamienicy. Odwołała się ale szans nie ma. Niedawno Sąd Apelacyjny w Warszawie skazał właściciela mieszkania wynajętego studentom za zakłócenie spokoju mieszkańców bloku przez wiecznie imprezujących studentów na 30.000 zł zadośćuczynienia i stwierdził że wynajmujący odpowiada za to komu wynajął mieszkanie a jak wynajął gołocie to ma ja wykwaterować. Tu jest podobnie - Zgrabczyńska odpowiada za uczynienie życia mieszkańców nieznośnym i sad 11 instancji powinien jej przyłożyć jeszcze więcej.
DODAJ KOMENTARZ | Jesteś niezalogowany, Twój nick będzie poprzedzony ~
zarejestruj /
Liczba znaków do wykorzystania: 1000
codeimg
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum
W razie problemów z dodaniem komentarza sprawdź czy Twoja przeglądarka ma włączoną obsługę ciasteczek.