blog background
 
Jelonek w podróży: Portugalia po studencku
portugalia, erasmus, covilha, studia, uam, zagranica, erasmus+, wymiana, studenci, studencki, wakacje, podróże, podróżowanie, tanie,tanio, wyjazd, erasmusi, universidad da beira interior, portugal, travels, esn, erasmus students network, studia za granicą
metka_epoznan
Czy warto wyjechać na studia do portugalskiej Covilhii?
ok
3
not ok
0
liczba odsłon: 328

Część z Was już poznała wyniki rekrutacji na Erasmusa i kierunki wyjazdów w przyszłym roku akademickim, niektórzy z wciąż na nie czekają (w zależności od uczelni, na której studiujecie), jeszcze inni trzymają kciuki za szczęśliwe przydzielenie wyjazdu w drugiej turze rozdania stypendiów.

Mając przed sobą listę uczelni partnerskich można dostać oczopląsu, jednak wybierając destynację warto zwracać uwagę nie tylko kraj, w którym chcemy studiować, ale i miejscowość, która wkrótce stanie się naszym domem na kilka lub kilkanaście miesięcy. Okazuje się bowiem, że ten mały szczegół może spowodować, że nasz Erasmus będzie zupełnie inny niż ten opisywany nam przez znajomych, którzy studiowali w tym samym kraju, ale w innym mieście (czasem różnice są ogromne i nie chodzi tylko o przepaść finansową).

 Jako że blog niedawno zmienił nazwę, a postanowiłam dokończyć sprawy portugalsko-studenckie, mam dla Was wpis o tym, czy warto wyjechać na studia do miejscowości Covilha.

Oto kilka powodów za i przeciw, a może bardziej plusów i minusów studiowania w tej górskiej, portugalskiej miejscowości.

 

Plusy:

1.       1. Można nauczyć się portugalskiego – w Covilhii mało kto mówi po angielsku (choć i tak jest lepiej niż w całej Hiszpanii razem wziętej, gdzie praktycznie w ogóle nikt nie mówi w innym języku niż hiszpański), a nawet jeśli, to uczelnia zmusi Was do studiowania po portugalsku. Zmusi. To dobre słowo. W przypadku UBI mimo zapewnień o tym, iż zajęcia będą w języku angielskim, w całości były po portugalsku. Jednak jeżeli ktoś z Was chciałby nauczyć się portugalskiego – Covilha to idealne miejsce, a miejscowi zawsze chętnie pomogą w nauce ich ojczystego języka. I pomijając aspekt naukowy, gdzie używa się już zdecydowanie bardziej sformalizowanego i profesjonalnego słownictwa (bo posługiwanie się nim i czytanie podręczników jest dosyć trudne z dnia na dzień), bardzo chętnie uczyliśmy się portugalskiego i używaliśmy podstaw tego języka na co dzień.

2.       2. Idealne miejsce dla spokojnych – Ci, którzy nie lubią zgiełku dużych miast będą czuli się tu fantastycznie. W Covilhii są 4 baro-dyskoteki, które funkcjonują max 2 razy w tygodniu (czwartek, czasem piątek lub sobota), głównie z tego względu, że w piątek większość studentów wyjeżdża do domu, a miasto dosłownie pustoszeje. Czasem spotkanie kogoś na ulicy w sobotę wieczorem graniczy z cudem. Są jednak imprezy, jak juwenalia, kiedy to studenci władają miasteczkiem. Wówczas nie można pominąć nocnej eskapady do piekarni na Rua da Saudade, gdzie w okazjonalnych cenach pan piekarz sprzedaje jeszcze ciepłe słodkie i słone wypieki. :)

3.       3. Z łatwością można się zżyć z innymi studentami – W Covilhii jest stosunkowo mało Erasmusów. 40-50 osób na semestr to taka grupka, z którą po jakimś czasie znacie się jak łyse konie i możecie stać się zgraną paczką przyjaciół. Nikt w końcu na obczyźnie nie zrozumie lepiej obcokrajowca, niż drugi obcokrajowiec. ;) W dużych miastach praktycznie do ostatniego dnia poznaje się nowych ludzi, co z drugiej strony też ma swój urok (ten kontrast widziałam doskonale po studiach w Madrycie).

4.       4. Jest tanio – Tanio w porównaniu do innych miast Portugalii. O ile ceny jedzenia raczej są takie same (i porównywalne lub nieco wyższe od tych w Polsce), to mieszkanie studenckie w Covilhii można wynająć za połowę tego, co zapłacimy w Lizbonie czy Porto. Stypendia erasmusowe przyznawane są w zależności od kraju, a nie miasta, do którego jedziemy. Więc przykładowo – jadąc do Portugalii dostaje się 400 euro stypendium miesięcznie. W dużych miastach wystarcza to na opłacenie pokoju, a Covilhii na pokój i wyżywienie.

5.       5. To jedyne miejsce w Portugalii, gdzie można pojeździć na nartach – Gdyby komuś w głowie było białe szaleństwo, w ubiegłym roku w górach Serra da Estrela śnieg leżał jeszcze pod koniec kwietnia.

6.       6. Jest blisko Hiszpanii – i choć wcale nie jest tanio przedostać się do portugalskiego sąsiada transportem zbiorowym (z Porto i Lizbony można lecieć za 10 euro w jedną stronę, z Covilhii jechać za 6 euro pociągiem do Guardy, a stamtąd za 15 euro do Madrytu), to gdy ktoś ma samochód opłaca się zrobić wycieczkę do Hiszpanii. Niektórzy nasi hiszpańscy znajomi nawet jeździli ze swoimi rodzicami do domów na weekend. Rodzice zabierali ich z akademików po pracy, bo odległości były stosunkowo niewielkie. Covilha leży niecałe 80 km od granicy portugalsko-hiszpańskiej.

7.       7. Pyszne lokalne przysmaki - Region Beria Interior słynie z dwóch rzeczy: sera Serra da Estrela i likieru mlecznego o tej samej nazwie. Krowy żyjące w tych górach są podobno niesamowicie szczęśliwe, stąd też aksamitny smak wszystkich wyrobów mlecznych z tego regionu. Quiejo Serra da Estrela jest wyjątkowy także ze względu na swoją konsystencję – z zewnątrz jest twardy, w środku zaś płynny lub kremowy (w zależności od czasu leżakowania). To prawdziwy rarytas, myślę, że byłby też idealny na grilla. W Lizbonie można skosztować Pasteis de Bacalhau właśnie z Quiejo Serra da Estrela – to nic innego jak rybny krokiecik z rozpuszczonym serem w środku. Mówiąc o jedzeniu w Covilhii nie można pominąć tradycyjnej „najbardziej męskiej kanapki świata” jaką jest Francesinha. Przyznam, że najlepszą jadłam właśnie w Covilhii w bistro-baro-kawiarni Saude, znajdującej się na ulicy o tej samej nazwie.

Pod tym linkiem możecie zobaczyć jak wygląda ser Serra da Estrela:

https://www.youtube.com/watch?v=BLYdgACwCcg

Na osłodę przed minusami wrzucam kilka zdjęć z Covilhii, zrobionych podczas jednego z niewielu słonecznych dni :)






















Minusy:

1.       1. Nie nauczysz się angielskiego – Kontynuując wątek z punktu o zaletach, wyjeżdżając na studia na UBI zapewniano nas, że zajęcia będą w języku angielskim. Szybko się okazało, że zapewnienia uczelni miały być jedynie wabikiem dla studentów zagranicznych. Zajęcia trwają 3h zegarowe i w całości prowadzone są po portugalsku. Studenci zagraniczni dostawali za to zadania domowe do zrobienia po angielsku – w efekcie oprócz przesiadywania w sali na obowiązkowych i nudnych, bo niezrozumiałych dla nas zajęciach, mieliśmy dodatkową robotę w domu. W związku z tym, że tak wyglądały każde zajęcia, żeby nie marnować czasu na jałowe siedzenie, odrabialiśmy na nich kolejne „zadania domowe” na następny przedmiot. Problem zaczął się przy zaliczeniach egzaminów – tu jednak sporo zależało od prowadzącego. Jedni przygotowywali dla naszej obcojęzycznej grupy wersję po angielsku (ale z dodatkowymi zadaniami, bo przecież byłoby za łatwo, gdybyśmy dostali przetłumaczone to samo co Portugalscy – i tak na przykład zamiast 3 zadań przetłumaczonych, mieliśmy 5 – dodatkowe dwa dla obcokrajowców, którzy „nic nie robią na zajęciach”, a czasu było tyle samo). Inni dawali nam egzaminy po portugalsku i kazali pytać, gdy czegoś nie będziemy rozumieli. Oczywiście nie rozumieliśmy nic (ja troszkę, dzięki znajomości hiszpańskiego, który w piśmie jest podobny), dlatego całą grupą poprosiliśmy o przetłumaczenie zadań. Na szczęście z tym nie było problemu. Niemniej nie tylko my, ale też studenci z Rumunii, Niemiec, Chorwacji czy Czech, poczuliśmy się nieco oszukani. Co innego gdy wiesz, w jakim języku masz studiować, inna sprawa, gdy okazuje się to być niespodzianką na miejscu. W przypadku UBI dokumenty mówiły swoje, a praktyka swoje. I na co te wszystkie kursy z j. angielskiego przed wyjazdem? Niestety gdy ktoś nie był rozmowny i nie używał angielskiego na co dzień w kontaktach z innymi studentami, raczej zaliczał językowy regres niż progres. Na szczęście ja do takowych się nie zaliczam i sam wyjazd sprawił, że podskoczyłam z j. angielskim o jeden poziom wyżej.:)

2.       2. Jest zimno i deszczowo – Zapomnijcie o opowieściach o ciepłej Portugalii, w tym rejonie to bzdura, no chyba, że weźmiemy pod uwagę termin od czerwca do września, czyli wtedy, kiedy nie ma zajęć. Post-erasmusowa depresja to termin, który zna już całe pokolenie Erasmusów, ale Erasmusowa depresja to jednak nowość. A o to nie trudno – zajęcia w języku, którego nie rozumiesz (mimo, że przed wyjazdem wkuwałeś angielski, żeby poradzić sobie lepiej na nowej uczelni), nieogrzewane mieszkanie i 14 stopni w środku, ciągły deszcz (ba! Ulewy, rzeki wody na ulicach, a nawet śnieg pod koniec kwietnia!) i brak jakiegokolwiek miejsca w okolicy, gdzie można się wyrwać ze znajomymi i trochę rozerwać. Katastrofa gotowa. Nie bez powodu Covilha przez przyjezdnych Polaków nazywana jest „Wkurwilą”. Moim sposobem na ten marazm było gotowanie rozmaitych przysmaków portugalskiej kuchni i spotkania ze znajomymi na ich degustację, ewentualnie wspólne planowanie kolejnych podróży. Prawda jednak jest taka, że najszczęśliwsi byliśmy wtedy, gdy z Covilhii wyjeżdżaliśmy.

3.       3. Życie społeczno-akademickie praktycznie nie istnieje – Tak jak wspominałam, w Covilhii są 4 puby. Niezbyt wiele i niezbyt atrakcyjne, często zamknięte. Jeżeli wyobrażacie sobie szalone studenckie życie nocne i imprezy do białego rana co weekend – nie tutaj. ;)

4.       4. Akademiki są zimne i zagrzybiałe – To była największa zmora studentów. M.in. z tego powodu ja poszukiwałam pokoju do wynajęcia, ale znalezienie czegoś bez grzyba było jak szukanie igły w stogu siana. I gdy już nam się udało i mieliśmy te cztery kąty bez grzybnych malowideł na wynajem, po 2 miesiącach grzyb i tak wyszedł. Farelka na ogrzanie i dosuszenie mieszkania nie wystarczyła, a ja znów musiałam przywitać swoją alergię.

5.       5. Znalezienie mieszkania dla pary to problem – Covilha to jedno z bardziej konserwatywnych miasteczek. Znalezienie mieszkania dla pary graniczyło tu z cudem, a poszukiwania trwały prawie 2 tygodnie. Ale udało się, szczególnie dzięki pomocy naszych znajomych Brazylijczyków, którzy rozumieli, że taniej jest wynająć kawalerkę, niż 2 osobne pokoje. Oni sami skrzyknęli się w 3 osoby i wynajęli całe mieszkanie – choć i tym razem właścicielka miała problem, że zamieszka w nim 2 chłopaków i dziewczyna. Tłumaczenie, że są rodziną/przyjaciółmi nie pomagało, ale ostatecznie do Pani przemówił argument finansowy.

6.       6. Jest wszędzie daleko, co wiąże się z dodatkowymi kosztami dojazdu – Jeżeli chcecie zwiedzić w Portugalii coś poza górami, będzie się to wiązało z dodatkowymi kosztami, bo z Covilhii wszędzie jest daleko. Dojazd autobusem/pociągiem do Porto czy Lizbony to koszt od 10 do 16 euro w jedną stronę, podobnie do Coimbry, Fatimy, czy na południe. A na dodatek na taką podróż trzeba zarezerwować sobie minimum pół dnia, bo trzeba objeżdżać góry dookoła, nie ma prostej drogi.

7.       7. Ze sklepu zawsze pod górkę (punkt dla leniuchów) – Mieszkanie w Covilhii ma pod tym względem plusy i minusy. Skoro ze sklepu zawsze idzie się (obładowanym) pod górkę, to mamy okazję wyrobić mięśnie (po przeboleniu wszystkich zakwasów). Z drugiej strony z nudów ciągle się je/ogląda filmy/czyta książki, więc tyłek i tak rośnie w mgnieniu oka!

8.       8. Brak świeżych ryb i owoców morza – To rzeczy z których słynie portugalska kuchnia. Niestety ze względu na odległość, w Covilhii owoce morza dostępne są tylko w wersji mrożonej.

 

Pamiętajcie! Niezależnie od tego, gdzie rzuci Was w świat na Erasmusa, jako swego rodzaju „weteranka” tej wymiany zapewniam, że zawsze WARTO wyjechać! Poszerzyć horyzonty, otworzyć głowę na nowe, nabrać doświadczenia i zyskać fantastycznych przyjaciół. Zobaczyć kawał świata, którego pewnie nie będziecie mieli okazji zwiedzać tak intensywnie i często, gdy miną już czasy studenckie. Mimo, że Covilha nie była moim wymarzonym kierunkiem (a po odwołaniu Ankary była do wyboru ta miejscowość, albo nic i pozostanie w Polsce), zdecydowałabym się na ten wyjazd jeszcze raz. I choć wcale nie wyjeżdżałam z tej mieściny z sentymentem, z być może z ogromnym portugalskim „saudade” (tłum. tęsknota) i mnóstwem wspomnień kiedyś do niej wrócę. Podobno nasz mózg doskonale zapamiętuje wszystkie dobre rzeczy, które nas spotkały. :)

 
WASZE KOMENTARZE
DODAJ KOMENTARZ | Jesteś niezalogowany, Twój nick będzie poprzedzony ~zaloguj | zarejestruj
Liczba znaków do wykorzystania: 1000
codeimgNie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum
Do poprawnego działania mechanizmu dodawania komentarzy wymagane jest włączenie obsługi ciasteczek.