... to cytat z wywiadu z Jerzym Pilchem, jaki przeczytałem kiedyś, bodaj w Wysokich Obcasach... bardzo dobrze koresponduje z nim cytat z Ciorana użyty przez Pilcha w "Dzienniku": "...w myśleniu o śmierci nie ma nic nienormalnego; owszem: inne problemy nie istnieją."
"Dziennik" czyta się cudnie, mimo, że to w sumie uporządkowane chronologicznie i podszlifowane redakcyjne felietony. Odnoszą się do lat 2010-2011 - a więc są na tyle świeże, że można skonfrontować z faktami dyskutowanymi przez autora, własne przemyślenia.
A inny cytat: „Moje poranki są przeraźliwsze niż wasze noce, a miało być inaczej... ” w kontekście zmagań z chorobą Parkinsona brzmi nieomal tragicznie. Zresztą polecam rozmowę Pilcha z Kazimierą Szczuką w "Gali".
A teraz już na poprawę humoru kilka cytatów z "Dziennika" wydanego przez wydawnictwo "Wielka Litera":
"Nadzieję na przeczytanie grubej książki możesz mieć zawsze; choćbyś był niewiadomo jak przyciśnięty do muru zawsze możesz wziąć do ręki "Historię Chin", albo "Annę Kareninę" albo wszystkie trzy tomy "Millenium" albo 'Artura & Georga" i zawsze możesz mieć złudzenie, że przed końcem - dobrniesz do końca"
Może dlatego kompulsywnie wypożyczam z bibliotek co grubsze książki :)))
I dalej:
"Generalna dyrektywa jest oczywista: we wszystkim widząc spisek, domagaj się zarazem niezbitych dowodów, że nie jest to spisek, i z góry wiedz, iż jakiekolwiek dowody niespiskowości otrzymasz, tym dobitniej świadczyć one będą o głębokości spisku i perfekcyjności spiskowców"
"Toteż gdy podczas pamiętnych - niech będą przeklęte - targów książki ujrzałem na końcu kolejki czytelników olśniewającą dwudziestolatkę o bałkańskiej urodzie i koszykarskim wzroście, byłem absolutnie pewien kolejnego daru niebios i skupiłem się wyłącznie na technicznej stronie wyjęcia tego daru. Wbrew pozorom poderwanie na targach książki nawet ( na ogół widać to gołym okiem) niezwykle oddanej i gotowej na wszystko czytelniczki jest zadaniem trudnym, karkołomnym, i w zasadzie niemożliwym. Przykry i wyniszczający paradoks: laski stoją obok ciebie w kolejce, poznajesz ich imiona, patrzysz im w oczy, one uśmiechają się, jak umieją, choćby rysami twarzy, dają do zrozumienia, że w razie czego: tak. Odwzajemniasz, prawie widzialną, czułość, wpisujesz prawie miłosne deklaracje, a po godzinie nie masz nawet jednego numeru telefonu..."
I na koniec na podniesienie w górę serc tych, co nie dają się zaszufladkować "Definicji Kibol" o wywiadzie, którego udzielił reżimowej wtedy (1982) TVP Mario Vargas LLosa - świeżo upieczony noblista i dawno upieczony kibic: "... i nawet gdyby pełnię jego głosu mieli docenić tylko kibice piłkarscy czytający książki - niczego by to nie umniejszało - oni też są ważni, oni też istnieją..."
Istniejemy, prawda?
|