blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno"
ok
5
not ok
15
liczba odsłon: 366

Mogłoby się wydawać, że pisanie o książkach wydanych przed wojną jest bezsensowne: niewiele bibliotek ma je w swych zasobach, nie wszystkie antykwariaty je sprzedają, a jak już są – to drogie.

A jednak warto. Dla takich książek jak „Yellowstone” Władysława Szafera warto. Warto dla tej pięknej i innej niż obecnie polszczyzny, warto dla przedwojennej wiedzy Polaków o świecie. Warto dla żarliwości, z jaką autorzy tych książek wykładali swe racje. Nie inaczej jest w przypadku Profesora Szafera.

Niepozorna książeczka „Yellowstone. Kraj gorących źródeł i niedźwiedzi” wydanej w 1929 r. (Książnica Atlas, Lwów – Warszawa) jest zapisem podróży Władysława Szafera po najstarszym na świecie parku narodowym. To opis świata przyrody i procesu jego tworzenia, jak i pierwszych lat jego funkcjonowania. Sens opisywania Parku Yellowstone prof. Szafer – prekursor ochrony przyrody w Polsce i na świecie, miłośnik Tatr oraz inicjator i współzałożyciel pierwszych parków narodowych na ziemiach Niepodległej Polski – wyjawia na samym początku słowami: „Bodźcem do napisania jej  była chęć dania polskiej młodzieży lektury interesującej i pouczającej, polskim zaś ‘ochroniarzom’ przyrody, borykającym się często w walce o swe ideały z oportunizmem i niezrozumieniem społeczeństwa, zachęty do wytrwania w pracy nad zrealizowaniem w Polsce Parków Narodowych”.

Rok 1929! Okazuje się, że już wtedy część społeczeństwa nie rozumiała istoty ochrony przyrody. Na szczęście byli tacy, jak autor książki i jemu podobni, którzy się tym nie przejmowali i wytrwale pracowali na rzecz przyrody i propagowali jej ochronę.

Twierdzi prof. Szafer, że idea powołania Parku Narodowego Yellowstone powstała „tak oto, w prosty sposób, przy biwaku, w puszczy leśnej, jako naturalny odruch duszy zdrowych jankesów, którzy przez kilka miesięcy na nasiąkali bezpośredniemi wrażeniami, doznawanemi przez nich co dnia na widok uroczysk nietkniętej jeszcze przez człowieka przyrody” [we wszystkich cytowanych fragmentach pisownia oryginalna – KM]. Z dzisiejszej perspektywy wiemy, że popełnił Profesor pewną naiwność twierdząc, że „dokonała się cudowna przemian:  z niszczyciela i eksploratora narodził się obrońca piękna pierwotnej przyrody”. Dzisiaj wiemy, że skala tej zmiany nie jest taka, jakby tego chciał autor. Optymizm prof. Szafera jest jednak jak najbardziej uzasadniony, bo przybył do USA kilkadziesiąt lat po utworzeniu Parku (1 marca 1872r.) i mógł obserwować pierwsze efekty skutecznego zarządzania tymi zasobami. A Park działa do dziś.

Profesor objaśnia szatę roślinną i świat zwierzęcy i ciekawostki geologiczne Parku, wspomina o prawowitych indiańskich mieszkańcach tych terenów (pisanych jako Indjanie), oddając im swój szacunek i uznanie.

Ba, prof. Szafer podpatruje wszelkie zagadnienia organizacyjne mając nadzieję, że staną się one standardem w zarządzaniu polskimi parkami narodowymi. Pisząc o tym nie ogranicza się do suchych faktów, a dzieli się swoimi emocjami, które tylko prawdziwy przyrodnik jest w stanie wyrazić.

Władysław Szafer, jak na przyrodnika przystało, jest bystrym obserwatorem i wspaniałym narratorem. Niezwykle trafnie oddaje sprawy związane z różnymi aspektami ochrony przyrody. Wiele z poruszanych spraw może być do dziś ostrzeżeniem przed nierozważnymi decyzjami. ”W r. 1882-ym [dyrektorem Parku – KM] został P.A. Conger z Jowa. Trudno byłoby naleźć człowieka, stanowiącego silniejszy pod każdym względem kontrast w porównaniu z poprzednikiem. Zimny, wyrachowany, bez entuzjazmu i miłości dla Parku, bez energji i ambicji. Rezultat tego nieszczęsnego następstwa nie dał na siebie długo czekać. Pomijając niedołęstwo w ogólnej administracji Parkiem, Conger wprowadził w życie nieszczęsną myśl oparcia rozwoju parku o prywatną Kompanję Parkową (Yellowstone Park Improvement Comany) która, łamiąc obowiązującą ustawą, wyjednała dla siebie w Waszyngtonie przywilej objęcia w p r y w a t n e posiadanie powierzchni 4.400 akrów (178 ha), rozrzuconych po obszarze całego Parku, w głównych punktach. Łudzono się nadzieją, że prywatne towarzystwo , złożone z ludzi interesu, dla własnej korzyści będzie chronić przyrodę rezerwatu i utrzymywać straż parkową. W rzeczywistości dla owej sławetnej kompanji były idealne cele Parku czemś zgoła ubocznem, a głównem jej zadaniem stało się wyzyskiwanie otrzymanych praw dla celów materialnych”.

Chce Profesor Szafer czytelnikom swego „Yellowstone” wszczepić zamiłowanie do tej formy ochrony przyrody, stąd obszerne rozdziały „Czem jest Yellowstone dla Amerykanów?” oraz „Czem stał się Yellowstone dla świata?”.

W tym pierwszym przywołuje obszerny fragment książki „The Rock Mountain National Park” z 1924 r. autorstwa Enosa A. Millsa, twórcy ochrony przyrody w Ameryce i autora książek o amerykańskich rezerwatach, który wskazuje, że działanie na rzecz ochrony przyrody to działanie patriotyczne (!), który tłumaczy pozaprzyrodnicze aspekty tej ochrony: zdrowotne, społeczne, edukacyjne, a nawet rolę w kształtowaniu amerykańskiego charakteru narodowego. Pisze on m.in.: „Mieć i utrzymywać Parki Narodowe to najwyższe powszechne dobro. Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno. Dług nasz wobec wszystkich czcigodnych zmarłych, obowiązek nasz względem szacownej teraźniejszości i powinność nasza w obliczu chlubnej przyszłości, wszystko to jednoczy się tu razem – i my wraz uczczeni jesteśmy, uświetniając tę ziemię pięknemi, użyczającemi natchnienia Parkami”.

Profesor Szafer nie ukrywa, że Yellowstone powinien być inspiracją do tworzenia i zarządzania polskimi parkami narodowymi, m.in. Tatrzańskiego. Pisze Profesor: „Niema chyba dziś w Polsce człowieka, któryby nie słyszał o przyszłym Parku Narodowym w Tatrach. Idea ta ma za sobą opinję niemal całego polskiego społeczeństwa, a odosobnione głosy przeciwne są wyrazem niezrozumienia dróg realizacji Parku lub mają swe źródło w fałszywem przypuszczeniu, że utworzenie z Tatr Parku Narodowego przyniesie krzywdę miejscowej ludności góralskiej, że usunie z Tatr tak silnie  zrośnięte z pejzażem tych gór pasterstwo wraz z od wieków tu osiadłym bacą i juhasem. Obawy te zgoła nieuzasadnione, a opierają się na czczych wymysłach ludzi, którzy nie dorośli do zrozumienia prawdy, którą rozumieją w s z y s c y obywatele w Ameryce, że Park Narodowy ‘odpowiednio przysposobiony’, jest źródłem szczęścia i bogactwa narodowego. Park Narodowy w Tatrach będzie polskim Yellowstone!”.

Przypomina, że każda – najsłuszniejsza nawet – idea, by została wdrożona w życie, musi mieć wsparcie opinii publicznej. Stąd, jak to określa, potrzeba propagandy dziennikarskiej i powszechnej edukacji społeczeństwa. „Ochrona zwierząt w Parku polega nietylko na zakazach, karach za ich przekraczanie i pracy fachowej straży, lecz również na budzeniu zainteresowania sprawami ochrony zwierząt u turystów”.

Dlaczego Profesor tak wielkie znaczenie przykłada do tworzenia parków narodowych? Dlaczego Yellowstone wzbudził u niego taki zachwyt? „Parki narodowe są najlepszą cząstką kraju; zawierają dzierżawy prastarego piękna ziemi; tętnią jeszcze prymitywną muzyką bytu. Jeśli chcemy wydawać dalej wielkich mężów i niewiasty, konieczne jest zachowanie puszcz naszych w nienaruszonym stanie. W malowniczych tych parkach dziatwa, igrając, przysłuchiwać się będzie i poddawać pełnej nadziei i natchnionej mowie przyrody. Życie na powietrzu kształtuje charakter”.

Czy trzeba dodawać coś jeszcze?

 



 

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański