blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Książki, które ...
ok
3
not ok
0
liczba odsłon: 447

Z wielu łańcuszków, które ostatnio zalewają Facebooka, ten wydaje mi się najbliższy mojemu czytelniczemu sercu. Chodzi o książki, które… No właśnie… Podejrzewam, że książkowy łańcuszek na Facebooku zmutował wielokrotnie i do końca dziś już nie wiadomo, o wybór jakich książek chodzi – czy tych będących inspiracją, przełomem, czy po prostu „ważnych”. Dla mnie wiele z nich stanowi i swoistego rodzaju przełom, i inspirację dla życiowej drogi; wiele z odcisnęły piętno językowe, wyrysowało pasje i zainteresowania, ale wszystkie są znakomitą okazją do wspomnień.



1. „Pisarczyk z Florencji”. Raptem krótkie opowiadanie, które pamiętam jako pierwsze przeczytane w życiu; które zapadło głęboko w pamięć do dziś. Po prostu.


2. „Chłopi”. Władysław Reymont. Jedna z niewielu obowiązkowych lektur szkolnych, które przeczytałem … z radością. Nie od dziś wiadomo, że „lektura szkolna” bardzo skutecznie zabija chęć do czytania, zwłaszcza gdy jest zadana „za karę”. Jak pamiętam, także i „Chłopi” byli dla mnie karą za jakieś przewinienie. Na szczęście nie była to żadna mordęga, a czysta przyjemność. No i to zdziwienie nauczyciela…


3. „Pan Tadeusz”. Adam Mickiewicz. Nie tylko "epopeja narodowa", nie tylko kanon polskiej literatury romantycznej. Po prostu piękny język, piękna opowieść o Polsce, piękna opowieść o ludziach. I ta poezja! Słyszałem o człowieku w Wolsztynie, który zna tę opowieść na pamięć i to na wyrywki. Nie wiem, czy to wolsztyńska legenda miejska, czy rzeczywiście ktoś taki istnieje. Wcale bym się jednak nie zdziwił. „Pan Tadeusz” pozwala się zakochać.

 

4. „Pan Samochodzik i ...”. Zbigniew Nienacki. Ta wielotomowa opowieść o "muzealniku Tomaszu" ukształtowała we mnie chyba wszystkie pasje: historyczne, przyrodnicze, krajoznawcze... Chciałem, jak i on, być muzealnikiem, tropić zaginione skarby. Ostatecznie wygrała pasja przyrodnicza, też zresztą obecna w książkach Nienackiego, ale zainteresowanie historią sztuki, sprawami odnajdywania i odzyskiwania skradzionych przez Niemców podczas wojny dzieł sztuki, pozostało do dziś.


5. Winnetou. Karol May. No cóż, "od tego wszystko się zaczęło". Prawie wszyscy chłopcy czytali Maya, czy Coopera, ale tylko niektórym udało się przeobrazić owe młodzieńcze fascynacje "wodzem Apaczów" (którego, przypomnę, nigdy nie było!!!) w poważne zainteresowania antropologiczne, historyczne... Ja miałem to szczęście, że po przeczytaniu tej książki natrafiłem na ludzi Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian, którzy sprawami Indian – ich historią, kulturami, religiami, współczesnością, promowaniem ich współczesnej filozofii – zajmują się na poważnie. Nie będzie zatem przesadą, że „Winnetou” był taką prainspiracją dla współczesnych Biegów Na Rzecz Ziemi.


6. „Droga nadziei”. Lech Wałęsa. Mówcie, co chcecie, ale dla mnie nadal to wielki człowiek o ogromnych zasługach. Nawet, jeśli w wolnej Polsce zaliczył kilka wpadek, to i tak jest dla mnie ucieleśnieniem polskich marzeń o wolności. Nie byłoby Wałęsy, nie byłoby Solidarności, Sierpnia’80 i polskiej drogi do wolności w 1989r. Współcześni komentatorzy skupiają się na ocenie Wałęsy jako prezydenta III RP – i wg nich nie wypada ona oszałamiająco, ale to właśnie charyzma pierwszego przewodniczącego NSZZ „Solidarność” stworzyła 10-milionowy klin w komunistyczne podbrzusze.


7. „Droga do ekorozwoju”. Stefan Kozłowski. Moja prywatna „droga ekologiczna” zaczęła się w wieku 12 lat. Ekologią zacząłem się interesować w czasach, gdy na dźwięk tego słowa pukano się w czoło pytając „po ch… ci to”. Niezrażony szedłem dalej. Po drodze była „Droga do ekorozwoju”. To jedna z pierwszych pozycji w wolnej Polsce wskazująca na konieczność (i możliwość) godzenia rozwoju z potrzebami ochrony środowiska. To wykładnia filozofii, która jest mi bliska do dziś.


8. ”Odmieniec”. Fred Bodsworth. Ech, czas powrócić do ponownej lektury wspaniałej opowieści o miłości gęsi dwóch różnych gatunków i miłości ornitologa podążającego ich tropem do Indianki, którą poznaje w Kanadzie. Dla mnie indianisty i ptasiarza w jednym taka kompilacja to miły memu sercu wątek. Jeden ze znajomych na FB skomentował, że to okropne romansidło. Bez przesady. To opowieść o pokonywaniu granic. Fajna.


9. „Pochowaj me serce w Wounded Knee”.
Dee Brown. Wstrząsająca, smutna i prawdziwa opowieść o "podboju Dzikiego Zachodu", swoistego rodzaju kronika hańby tego, co jedni ludzie zrobili innym ludziom. Przeczytałem dotąd tę książkę jedynie we fragmentach, ale wystarczyło, by zapadła w pamięć. Tytuł absolutnie do przeczytania! Opowieść mocna i trudna. Ale potrzebna.


10. „Leki na miłość”. Louise Erdrich. Znowu Indianie, choć to indiańska współczesna rzeczywistość rezerwatów i miast. Smutna rzeczywistość. Ale ważny tytuł. Czytałem z 2-3 razy, ale i tak jeszcze nieraz do niej wrócę.


11. „Rzeka”. Philippa Forrester. Książka o tym, jak przyroda może być najwspanialszym sąsiadem. Belestrystyczne zaproszenie do pozostania ekologiem i obserwatorem przyrody.


12. „Gościu. Auto-bio-Grabaż”. Krzysztof Grabowski i Krzysztof Gajda. Twórczość Grabaża stała się - i nie jest to już dla nikogo żadną nowością – inspiracją dla wielu spraw, którym poświęcam się obecnie. Grabaż to mistrz słowa, człek wielkiej wrażliwości i strasznie ciekawa osobowość. Skromny, bardzo życzliwy innym facet. Żadne gwiazdorstwo, za to mnóstwo pozytywnych emocji. Jest cierpki dla niesprawiedliwości i chamstwa, ale dla „swoich” – rewelacyjnie serdeczny i ciepły. O sobie, życiu, miejscach i ludziach mówi Grabaż w tej autobiografii. A drugi Krzysztof - Gajda znakomicie to wszystko ujął. Czyta się ... uuuuu ... rewelacyjnie!

Do tej listy spokojnie można by dopisać setki innych tytułów. Nie chodzi jednak o ściganie się na liczbę przeczytanych woluminów, o chwalenie się znajomością „znakomitych tytułów”. Pokazałem to, co zapadło mi w pamięć w sposób szczególny i to co jest nadal dla mnie ważne. Teraz sami spróbujcie taką listę stworzyć. I pochwalcie się. Każdy z nas może być inspiratorem dla innych.

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański