blog background
 
Waldemar Witkowski: Waldemar Witkowski
Poznań spółdzielczość Lewica polityka samorząd
metka_epoznan
Ulica Czechosłowacka jeszcze się podoba
ok
59
not ok
14
liczba odsłon: 610

Chyba do końca życia, gdy będę wybierał się na pływalnię, to na bliską mego miejsca zamieszkania Chwiałkę. Moje dzieci pływają na Chwiałce, a może i kolejne pokolenia również będą tam spędzać wolny czas. Wszyscy będą wybierać się na Chwiałkę, której nazwa wzięła się od ulicy Marcina Chwiałkowskiego.

 

Kim był ów nie-święty Marcin? Żołnierzem Armii Czerwonej? Co przeskrobał ten groźny dla świadomości dzisiejszych poznaniaków patron ulicy? Otóż był radnym przedwojennego Poznania. Był przy tym działaczem robotniczym, który w radzie miejskiej zasiadał w latach 1929-1932. Reprezentował w niej interesy swoich kolegów z fabryk, hut i kopalń (sam był górnikiem w Westfalii).

 

Dziś, rozpatrując jego działalność, byśmy umiejscowili go w którymś ze związków zawodowych, może nawet w obecnej Solidarności.* Kontekst przedwojenny był jednak inny. Wówczas obrona praw pracowniczych związała wielu ludzi z ruchem komunistycznym. Sam Marcin Chwiałkowski za swój idealizm zapłacił więzieniem, w którym w 1938 roku dokonał żywota. Można zatem uznać, że był ofiarą bezwzględnej politycznej nagonki.

 

Zmiany nazw ulic dokonują się na zasadzie polowań na czarownice. To pożal się boże ideologiczne myślistwo jest chybione, bo trafia w osoby historycznie zasłużone. Można przypuścić, że są wynikiem zwykłej ignorancji lub chęcią bycia świętszym od papieża. A w życiu jest tak, że wszystko toczy się kołem. Osobiście nie wyobrażam sobie, by po przejęciu sterów władzy przez Lewicę przemianować ulicę prymasa Wyszyńskiego na Marka Kotańskiego, który był największym po wojnie obrońcą polskich grzeszników i osób słabszych. Bo niby po co? Żeby antagonizować ludzi ?

 

Tymczasem nikt jeszcze nie czepia się ulicy Czechosłowackiej, która odgradza nas od strony południowej od sympatycznych sąsiadów lubiących piwo, knedle i Helenę Vondrackową. W tej nagannej sytuacji zaniechania, niektórzy radni mogą konsekwentnie pójść za ciosem i przeforsować „dobrą” zmianę ulicy Polskiej na Bulwar NRD, bo jest przecież na zachodzie miasta. To nie koniec: dlaczego niby Lech Poznań ma grać przy Bułgarskiej, a nie przy Żiwkowa? Na koniec w rewolucyjnym szale są w stanie coś wysmażyć od wschodniej strony stolicy Wielkopolski. Po to, byśmy poczuli absurdy dawnego PRL.

 

Ja nadal będę korzystać z pływalni Chwiałka. No chyba że przestaną zmieniać wodę w basenie, w nadziei, że rozwinie się tam prawicowy plankton. Jednak gdyby do tego doszło, to wtedy „dobrzy” radni Poznania przestaną walczyć ze swymi przedwojennymi protoplastami, lecz wytoczą wojnę wszystkim poznaniakom.


*Pierwotny tekst zawierał informację, że Piotr Duda był zomowcem. Powtórzyłem to za Moniką Olejnik, teraz wiem, że to nie pokrywało się z faktami. Sam jestem narażony na fale hejtu, więc tym bardziej przykro mi.

Solidarność i inne związki zawodowe – podobnie jak Unia Pracy, której przewodniczę -  walczą o prawa pracownicze. Szkoda, że w tej sytuacji nadal tak wiele jest osób  rozgrywanych przez sfrustrowanych pracowników tzw. organów bezpieczeństwa. To było niefortunne, że wykorzystałem wiadomość, która była fałszywką.

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
Zdjęcie: fot. Malwina Marciniak