blog background
 
Waldemar Witkowski: Waldemar Witkowski
Poznań spółdzielczość Lewica polityka samorząd
metka_epoznan
Nasza szkapa edukacja
ok
11
not ok
2
liczba odsłon: 105

Zakończył się rok szkolny, lecz szóstoklasiści nie opuszczą na stałe murów szkoły podstawowej. Niestety, wrócą do nich we wrześniu. Piszę niestety nie dlatego, że ubolewam nad powrotem dzieci do szkoły podstawowej, lecz nad niefortunnym terminem. Ale zacznę od początku, a na początku był chaos.

 

Ów chaos wprowadził profesor Handke, autor reformy z lat 90., która stworzyła gimnazja, likwidując ośmioklasowe szkoły podstawowe. Dziś nikt nie pamięta społecznego oburzenia, które tej rewolucji towarzyszyło. Podstawowym argumentem na nie była troska o dzieci, które w trakcie rozpoczęcia burzy hormonalnej musiały odnaleźć się w nowym środowisku. Zarówno rówieśników, jak i nauczycieli. Dzisiejsze akty przemocy wśród nastolatków z grupy wiekowej 13-16 lat są powszechne i w mojej ocenie są w jakimś stopniu skutkiem tamtych przemian. Po prostu uczniów, którzy są „rozpoznani” przez grono pedagogiczne od pierwszej klasy, łatwiej oswoić i zapanować nad ich ewentualnymi wybrykami.

 

Były też mankamenty społeczne i finansowe tego pomysłu. Na przykład nauczyciele wykładający fizykę w klasach 5-8, od tamtej pory musieli wybrać między szkołą podstawową a gimnazjum. Ci lepsi obawiali się, że ze szkoły podstawowej o dobrej renomie trafią do słabego rejonowego gimnazjum. Dochodziły do tego również niebagatelne koszty. Utrzymanie nowych budynków, przybyła też spora ilość nowych dyrektorów szkół i pracowników administracji, którym trzeba było zapłacić.

 

Powrót do starego polskiego modelu edukacyjnego nie byłby niczym złym, gdyby nie maskował ogromnej słabości programowej. Obecne pomysły na uczenie dzieci w szkołach podstawowych nie są nastawione na stymulowanie kreatywnego myślenia, na wpajanie wiedzy zgodnej z najnowszymi osiągnięciami nauki, na budowaniu otwartych zachowań społecznych, lecz bardziej na pobudzaniu narodowych kompleksów czy indoktrynacji światopoglądowej związanej z lekcjami religii.

 

Dzieci swojej wyobraźni nie pobudzą Harrym Potterem, lecz Naszą szkapą, nie dowiedzą się, jakie konkretne zamki zostały wymurowane za czasów piastowskiego Kazimierza Wielkiego i jak ten okres pokoju przyczynił się do pomyślności kraju za Jagiellonów, lecz będą liczyć poległych żołnierzy wyklętych, nie rozróżniając, którzy byli bohaterami, a którzy zwykłymi rzezimieszkami, natomiast na matematyce zrozumieją, że tuzin to nic innego jak dwunastu apostołów. Sprawa podstawy programowej w obecnej sytuacji schodzi na drugi plan i to właśnie jest najbardziej niepokojące. A przecież o sukcesie każdego narodu decyduje światłość jego obywateli, ich wiedza i zdolność kojarzenia faktów. Te umiejętności kształci się właśnie w początkowej fazie edukacji.

 

W pierwszym akapicie wspomniałem też o niefortunnym okresie wakacji. Chciałbym, by najdłuższe dni w roku dzieci spędzały już poza szkołą. Zakończenie roku szkolnego w pierwszej połowie czerwca i rozpoczęcie nowego roku około 20 sierpnia, jednak w tej kwestii żywię najmniejsze nadzieje na zmianę, bo znam siłę przyzwyczajenia i brak zdolności wyobrażenia sobie, że 1 września nie jest pierwszym dniem nowego roku szkolnego.

 

Ale jak wspomniałem: jaka Nasza szkapa taka wyobraźnia.

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
Zdjęcie: fot. Malwina Marciniak